Debata Do Rzeczy. Od stycznia "opłata cukrowa": Czy pieniądze pójdą na leczenie cukrzycy i otyłości?
  • Katarzyna PinkoszAutor:Katarzyna Pinkosz

Debata Do Rzeczy. Od stycznia "opłata cukrowa": Czy pieniądze pójdą na leczenie cukrzycy i otyłości?

Dodano: 24
Stwórzmy strategię walki z otyłością
Stwórzmy strategię walki z otyłością / Źródło: AdobeStock
Od stycznia 2021 wchodzi w życie opłata cukrowa, zwana powszechnie „podatkiem cukrowym”. Za słodzone napoje zapłacimy więcej. Eksperci chcą, by pieniądze z podatku zostały przeznaczone przede wszystkim na zapobieganie oraz leczenie otyłości i cukrzycy.

„Przełomowe rozwiązanie”, „nowe otwarcie dla zdrowia publicznego”: tak o opłacie cukrowej mówili uczestnicy debaty „Do Rzeczy”. Za słodkie napoje od stycznia trzeba będzie zapłacić więcej, co ma zniechęcić do ich kupowania (do czego namawiamy!). Nadmiar spożywanego cukru to jedna z przyczyn nadwagi, otyłości i jej powikłań w postaci cukrzycy, chorób serca czy chorób nowotworowych. Według wstępnych szacunków, opłata cukrowa ma przynieść rocznie ok. 3 mld zł, z czego 96,5 proc. trafi do Narodowego Funduszu Zdrowia, a reszta do budżetu państwa. Jak te pieniądze wydać, by faktycznie zmniejszyć problem otyłości i cukrzycy: zastanawiali się eksperci podczas debaty „Do Rzeczy”.

Zniechęcanie ceną do słodkiego

– Napoje o dużej zawartości cukru są „koniem trojańskim” otyłości. Polskie dzieci tyją w dużej mierze na skutek picia słodkich napojów. Z danych wynika, że 45 proc. nastolatków każdego dnia spożywa słodki napój gazowany – mówiła Marta Pawłowska, dyrektor Biura Profilaktyki NFZ. – W Polsce w ciągu ostatnich 15-20 lat liczba otyłych dzieci rosła najszybciej spośród wszystkich krajów OECD. Co roku liczba osób z nadwagą i otyłością wzrasta, zarówno u mężczyzn jak kobiet, we wszystkich grupach wiekowych – podkreślał prof. Piotr Jankowski z Instytutu Kardiologii UJ.

W Polsce cukrzycę ma dziś już ponad 3 mln osób; jeszcze przed COVID-19 pojawiały się prognozy, że w 2040 r. będzie to już 5-6 mln. Epidemia i związane z nią restrykcje spowodowały, że problem otyłości w Polsce rośnie, a w ślad za nim w przyszłości pojawią się konsekwencje w postaci dalszego wzrostu zachorowań na cukrzycę. Dziś wręcz mówi się o dwóch nakładających się epidemiach: COVID-19 i cukrzycy typu 2, która zwiększa ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji koronawirusem.

Otyłość i cukrzyca powodują większe ryzyko miażdżycy, udaru mózgu, zawału serca i innych chorób sercowo-naczyniowych. – Prawie 40 proc. pacjentów z zawałem serca ma cukrzycę, a 26-27 proc. inne zaburzenie gospodarki węglowodanowej. Kardiologiczny pacjent z cukrzycą to pacjent zdecydowanie gorzej rokujący, dlatego ważne są wszelkie działania, które mogłyby spowodować zmniejszenie zachorowalności na cukrzycę. Jednym z nich jest opłata cukrowa – podkreślał prof. Jankowski.

Zdaniem prof. Leszka Czupryniaka, kierownika Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM, im wyższa byłaby opłata cukrowa, tym lepiej, bo tylko znaczne podniesienie cen ma faktycznie wpływ na ograniczenie zakupów słodkich napojów. – Każde utrudnienie jest dobre: tak jak dzięki zakazowi palenia w miejscach publicznych utrudniliśmy palaczom palenie, tak czynnik cenowy też powinien pomóc zmniejszyć problem nadmiernego spożywania cukru. Nie jest to jednak oczywiście jedyna przyczyna otyłości – zaznaczyła prof. Lucyna Ostrowska, kierownik Zakładu Dietetyki i Żywienia Klinicznego UM w Białymstoku.

Opłata cukrowa może być efektywna zwłaszcza w przypadku dzieci i młodzieży. – Dla dorosłych, którzy już mają otyłość, kwestia wzrostu ceny słodkich napojów może nie mieć znaczenia, jeśli nie pójdzie to w parze z edukacją. W Meksyku podatek od słodkich napojów wprowadzono w 2014 roku i jest tam największy wzrost liczby osób otyłych, ponieważ nic nie zrobiono w kwestii edukacji, bo nie przeznaczono na to żadnych pieniędzy – ostrzegała prof. Ostrowska.

Pieniądze nacelowane

Eksperci podkreślają, że jeśli chcemy faktycznie zmniejszyć problem otyłości i cukrzycy, to warto, żeby pieniądze z opłaty cukrowej nie zagubiły się w „morzu potrzeb” NFZ. – Chcemy, by te pieniądze były wydane na prewencję, wczesne wykrywanie i leczenie schorzeń spowodowanych m.in. nadmiernym spożyciem cukru – zaznaczała Marta Pawłowska.

Instytut Zarządzania Uczelni Łazarskiego, pod kierunkiem dr n. ekonom. Małgorzaty Gałązki-Sobotki, wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia, przygotował kompleksowy program pokazujący, jak efektywnie wykorzystać środki z opłaty cukrowej. – Na pewno trzeba postawić na edukację w szkołach skierowaną nie tylko do dzieci, ale też do nauczycieli, którzy mogą zwrócić uwagę na problem otyłego dziecka. Musi być możliwość skierowania go do poradni profilaktyki i leczenia otyłości, rekomendujemy też takie poradnie dla dorosłych. Konieczna jest również edukacja profesjonalistów medycznych, lekarzy, którzy muszą pamiętać, że otyłość jest chorobą i powinno się ją wpisywać do karty pacjenta – podkreślała dr Gałązka-Sobotka.

W programie zaproponowanym przez ekspertów Uczelni Łazarskiego i NFZ znalazły się też takie elementy jak kompleksowa opieka specjalistyczna nad pacjentem z otyłością (również wymagającym leczenia bariatrycznego), edukowanie przez dietetyków, kompleksowa opieka nad pacjentem z cukrzycą. – Część z tych pieniędzy powinna być też wydana na leczenie powikłań otyłości, takich jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe, a także na finansowanie leków w leczeniu otyłości czy na telemonitorowanie glikemii w cukrzycy. Cały program stworzyliśmy kompleksowo, w oparciu o koncepcję value based healthcare (VBH): konkretne „inwestycje” muszą przynieść konkretne wyniki w postaci poprawy stanu zdrowia – mówiła dr Gałązka-Sobotka.

– Jako przedstawicielka pacjentów muszę podkreślić, że ważna jest profilaktyka, szybkie wykrywanie cukrzycy, edukacja chorego. Pacjenci chorujący na cukrzycę chcieliby też, żeby część pieniędzy z opłaty została przeznaczona także na ich lepsze leczenie – zaznaczała Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków. Na konieczność poprawy leczenia zwracali też uwagę eksperci. – Chorych na otyłość nie wyleczmy samym proszeniem, żeby mniej jedli i więcej się ruszali. Dzięki wdrożeniu farmakoterapii moglibyśmy mieć mniej powikłań otyłości. To paradoks, że leczymy cukrzycę, a nie leczymy otyłości, bo żaden z leków nie jest refundowany – mówiła prof. Ostrowska. Prof. Leszek Czupryniak podkreślał podobieństwo leczenia otyłości i cukrzycy. – Metody niefarmakologiczne są podobne: trzeba zmienić styl życia. W cukrzycy i otyłości są też na razie skuteczne te same grupy leków, czyli analogi GLP-1 i flozyny. Od niedawna mamy możliwość ich stosowania u chorych na cukrzycę, jednak paradoksem jest to, że możemy je podać tylko wtedy, gdy pacjent ma cukrzycę i jest mocno otyły, a doskonale wiemy, że powinniśmy to robić wcześniej, bo wtedy przyniesie to lepsze efekty – mówił.

Nie powielmy błędu akcyzy

Uczestnicy debaty podkreślali, że „znaczenie” pieniędzy z opłaty cukrowej i ich przeznaczenie na konkretne cele może stać się przełomem, jeśli chodzi o politykę zdrowotną. Prof. Jankowski ostrzegał, żeby nie powtórzyć błędu sprzed lat związanego z akcyzą na papierosy: w ustawie było zapisane, że 1 proc. z podatku akcyzowego będzie przeznaczony zapobieganie i leczenie chorób odtytoniowych, jednak nigdy nie było to realizowane i w końcu zapis został wykreślony. – Trzeba zrobić wszystko, by tamten scenariusz się nie powtórzył. Albo pokażemy, że tamto doświadczenie czegoś nas nauczyło, albo zaprzepaścimy pewien kontrakt, który „podpisaliśmy” między konsumentem, który godzi się na opłatę cukrową, producentem starającym się zmniejszać ilość cukru w produktach i państwem, które pobiera opłaty i powinno przeznaczać te pieniądze na konkretne cele – mówiła dr Gałązka-Sobotka. Również Anna Śliwińska podkreślała, że tylko jasne określenie, na co przeznaczy się środki z opłaty cukrowej oraz coroczne sprawozdania ich wydawania sprawi, że opłata ta będzie miała w oczach społeczeństwa sens, a nie będzie uważana za sposób na łatanie dziur budżetowych.

Zdaniem wiceministra Sławomira Gadomskiego, podstawą jest edukacja prozdrowotna, zwłaszcza kierowana do dzieci i młodzieży w szkołach. Zapewnił, że rozmowy na ten temat z ministerstwem edukacji są już mocno zaawansowane. – Będziemy wprowadzać edukację zdrowotną do szkół, jednak ja najbardziej bym się cieszył, gdyby Polacy tak zmienili swój tryb życia, żeby środki z opłaty cukrowej w ogóle się nie pojawiły i nie wpłynęły do NFZ. Celem wprowadzenia opłaty cukrowej nie jest przecież finansowanie zadań NFZ, tylko wpłynięcie na producentów, żeby zmniejszyli ilość cukru w produktach i zmiana postaw konsumentów. I mam nadzieję, że tak się stanie – mówił wiceminister Gadomski.

W debacie: „Opłata cukrowa czy strategia zapobiegania i leczenia otyłości i cukrzycy: wyzwanie czasu pandemii” udział wzięli: wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski, prof. Lucyna Ostrowska, kierownik Zakładu Dietetyki i Żywienia Klinicznego UM w Białymstoku, dr n. ekonom. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, Marta Pawłowska, dyrektor Biura Profilaktyki Zdrowotnej NFZ, Anna Śliwińska, prezes zarządu głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Diabetologii WUM, prof. Piotr Jankowski, Instytut Kardiologii UJ.

Artykuł został opublikowany w 51/2020 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 24
Czytaj także